fbpx

STOP draftującym oszustom !

Published on: 13 lipca 2016

Filled Under: Triathlon

Views: 9023

Tags: , ,

Drafterzy, parówy – te sformułowania jak dla mnie to za mało. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Po prostu oszuści, tylko nie wiem czy bardziej starają się oszukać system, pozostałych zawodników, czy po prostu oszukują samych siebie…

Temat stary, jak świat – maglowany już chyba na dobre kilkadziesiąt razy w środowisku triathlonowym … Startując w zawodach triathlonowych co raz częściej jesteśmy oszukiwani. I to nie przez organizatorów, ale przez własnych kolegów. Tych, którym często przed startem, życzymy powodzenia, a kilkadziesiąt minut później widzimy, jak robią nas całkiem nieźle w konia… zanim jednak do sedna krótki wstęp …

Czym jest drafting?

RunEat powstał jako blog biegowy i nadal większość z Was to biegacze. Macie szczęście – jeżeli nie bawicie się jeszcze w triathlon, to przynajmniej nikt Was z premedytacją nie oszukuje. Drafting tyczy się części kolarskiej…

Większość zawodów w których do tej pory startowałem rozgrywana jest w konwencji bez draftingu – co w największym uproszczeniu oznacza, że jazda na rowerze powinna odbywać w pojedynkę. Ta samotność oznacza, iż powinniśmy  zachować zapisany w regulaminie odpowiedni odstęp od jadącego przed nami zawodnika. Zazwyczaj jest to 10 metrów. Dlaczego?

Wyłącznie po to, aby zawodnicy pokonali trasę rowerową samodzielnie – nie korzystając z tunelu aerodynamicznego, który wytwarza się za kolarzem przed nami. Dzięki temu można zyskać nawet do 40% energii … Znów, upraszczając – jedziemy szybciej po prostu się przy tym nie męcząc.

Screen Shot 2016-07-12 at 19.38.26

Tyle słowem wstępu – jeżeli chcesz być fair zachowujesz odstęp długości 4-5 rowerów. Kiedy ktoś Cię wyprzedza to zwyczajnie odpuszczasz, przestajesz na chwilę pedałować i w momencie, kiedy zyskasz odpowiedni odstęp wracasz do kręcenia … to naprawdę nie jest skomplikowane, a życie jednak pokazuje, że jest to niebywale skomplikowane…

Prawda leży zawsze po środku…

Miałem okazję już dwukrotnie sędziować zawody triathlonowe – dzięki temu jestem w stanie spojrzeć na problem z dwóch stron. Często po zawodach wylewane są gorzkie żale do organizatorów, że sędziowie byli niewidoczni, albo nie karali. Oczywiście wszystko zależy od tego, ilu draft marschali zostanie wypuszczonych na trasę. Tym razem w Bydgoszczy na 22.5 kilometrowej pętli było nas 5ciu. Miałem tą przyjemność jechać z czołówką, a więc tam gdzie wydawało mi się, że pilnowanie draftu jest najbardziej potrzebne. Byłem trochę w błędzie…

13439068_1777243082489959_520903182938639235_n

W czołówce ważne jest, żeby upewnić się, że „PRO” nie pracuje wspólnie i nie podciąga się co chwila. To walczą o wygraną – dla nich nie do końca liczy się co pokaże zegar – liczy się miejsce na pudle. Jak się okazuje, zaraz za elitą jedzie kolejna grupka ambitnych amatorów, którym raz, że zależy być jak najwyżej na liście wyników, a dwa nie pogardzą przyzwoitą życiówką, którą później będą mogli się pochwalić znajomym. Nie bez znaczenia użyłem słowa grupka, bo często to właśnie oni jadą w peletonach, tłumacząc się później, że inaczej się nie dało … serio? Nie dało się?

Jadąc jako pierwszy z sędziów wręczyłem kilka upomnień, choć kiedy dłużej się nad tym zastanawiam, to upomnienia to za mało. Kiedy widzimy drafting i jesteśmy przekonani, że jest to ewidentne podciąganie się na rowerze, od razu powinniśmy wlepiać karę. Na nic gwizdanie i sugerowanie, żeby ktoś się rozjechał. Co po upomnieniu? Głupia mina? Nie, nie … to nie tak działa…

D3S_8115

Nie jestem najlepszym kolarzem … rzekł bym jestem słaby :) Na trasie kolarskiej zazwyczaj jestem wyprzedzany. Automatycznie wtedy odpuszczam. Mógłbym utrzymywać swoje tempo, bo i tak ktoś przede mną spokojnie by sam zaraz odjechał na dany odstęp, ale zawsze przestaje pedałować – chcę być fair sam do siebie. Tym razem myślałem, że szlak mnie trafi. Wyprzedził mnie jakiś zawodnik, zacząłem powoli odpuszczać, a w tym czasie podjechał drugi i mówi, dawaj podłączamy się pod niego … Krzyknąłem tylko parówa i obserwowałem jak dwóch pseudo triathlończyków jechało dalej wymieniając się na prowadzeniu…

Oko w oko … 

Najbardziej wkurzają mnie znajomi, którzy na prawo i lewo trąbią o tym,  jakie to wyniki wykręcają, chwalą się na fejsie jakie to zajebiste wyniki dostają, po czym bez najmniejszych skrupułów jadą w grupie. Po fakcie, gdy zwrócisz im uwagę to zaprzeczają – Ja? Nigdy w życiu… No to wyobraź sobie, że tak Ty – Ty mimo, że jesteś moim kolegą to jesteś też oszustem. Nie będę wymieniać nazwisk, ale na 1/4 w Bydgoszczy dwa razy się wydarłem nieźle :)

fot.Piotr Naskrent/Maratomania.pl

fot.Piotr Naskrent/Maratomania.pl

Jak mowa o kolegach to może się równie dobrze okazać, że i oni dostaną kartkę, mimo, że uważają, że nie słusznie. Sytuacja taka spotkała i mojego znajomego w ubiegłą niedzielę – słusznie, czy niesłusznie, 5 minutowa kara wpadła.

Na rowerze trafiłem na sytuację (dwukrotnie), że dość liczna grupa około 7-10 zawodników wyprzedziła mnie i zwolniła do zbliżonej prędkości. Chcąc nie chcąc stałem się członkiem tej grupy. Na szczęście na straży stoją sędziowie, którzy niczym Lucky Luck mkną na swoich wierzchowcach aby łapać przestępców. Podjeżdżając na naszą wysokość zwrócili uwagę na drafting, jazdę w grupie i zalecili rozjazd. Niestety posypały się kary. Za pierwszym razem mnie to ominęło gdyż byłem osobą trzymającą się z odpowiednim odstępem z tylu. Ale za drugim razem nie miałem już tego szczęścia. Dostałem karę dlatego, że wyprzedzałem innych zawodników z większą ale nie naddźwiękową prędkością. Czy sędziowie mają zawsze rację?? Czy w amatorskich zawodach sportowych chodzi o rywalizację, dobrą zabawę czy o chęć zwycięstwa za wszelką cenę??

Można kwestionować, ale czy warto? Sędzie nie jest nieomylny, ale skoro w danym momencie wlepia karę to według niego trzeba było to zrobić … Dla nas amatorów ważny jest wynik na mecie. Dobrze wiesz, z jakim czasem wbiegasz na metę. Jeżeli według Ciebie działałeś fair – play to wiesz dobrze jaki wykręciłeś czas, a przesunięcie o 5 minut w liście wyników jest tylko pozycją na kartce.

W zdecydowanej większości przypadków, gdy nakładam karę za drafting zawodnicy twierdzą, że oni absolutnie nie draftują, że niesprawiedliwie nakładam karę. Oczywiście są i tacy, którzy przyjmują karę z pokorą i mówią – ok., racja „wiozłem się”. Podejmując decyzję o nałożeniu kary, zawsze jestem w 100 % pewna co do jej słuszności. Jeśli mam wątpliwości stosuję upomnienia. Pamiętajcie proszę, że zanim zawodnik otrzyma karę za drafting jest obserwowany z dużej odległości i przez dłuższy czas, tak aby uniknąć niesłusznie nałożonej kary. Sędzia jedzie za daną grupą w sporej odległości, obserwuje i jak jest pewny swojej decyzji podjeżdża i nakłada karę. Nie jest nigdy tak, że bez analizy sytuacji nakładane są kary, nie działamy pochopnie, bo zdajemy sobie sprawę, że przecież każdy zawodnik startuje po prostu dla siebie. Joanna Pyrzyńska-Figurska – przewodnicząca Kolegium Sędziowskiego PZTri

Błąd systemu

Problem po części leży w popularności triathlonu. Organizatorzy często ustalają wysokie limity zawodników – zbyt wysokie. Miejsca sprzedają się jak ciepłe bułeczki, a później okazuje się, że trasy są po prostu nie przepustowe na takie liczby. Ciężko jest wtedy nie draftować, ale dla chcącego nic trudnego…

Jeszcze w latach 90-tych, kiedy zawody były rozgrywane również w formule no drafting nie był on tak bardzo widoczny, ale wynikało to z faktu, że w zawodach startowało ok. 100 zawodników, trasa kolarska była często rozgrywana na 1 max. 2 pętlach, więc zawodnicy swobodnie mogli się rozjechać. Oczywiście wtedy też zdarzali się drafciarze, ale w związku z tym, że praktycznie wszyscy się znali szybko zostawali wyłapywani przez innych zawodników i sprowadzani na właściwe toryTeraz, gdy na zawodach jest min. 500 zawodników, a część kolarska często rozgrywana jest na kilku pętlach, można powiedzieć, że są same okazje do draftowania. Ale czy zawsze jest tak, że okazja czyni złodzieja? Nie, bo to zawsze zależy od człowieka. Joanna Pyrzyńska-Figurska

W Bydgoszczy problem został po części rozwiązany poprzez sporą liczbę fal. Prawię całą trasę jechałem całkowicie sam. Oglądając się często nie widziałem nikogo za sobą, pode mnie przede mną. Co jednak zrobić jeżeli masz przed sobą spora grupę kolarzy, a jedziesz szybciej od nich? Decyzja należy do Ciebie. Jeżeli decydujesz się wyprzedzać, to masz zgodnie z regulaminem dany czas na wykonanie manewru. Jeżeli jesteś w stanie to zrobić – pięknie, działaj, jeżeli uważasz, że regulaminowy czas to za mało to sorry, ale zostajesz na swoim miejscu i musisz dostosować swoją prędkość do sytuacji, często zwalniając wobec swoich założeń. To jest dokładnie tak samo jak z wyprzedzaniem samochodu. Jeżeli widzisz nadjeżdżający Tir z drugiej strony i uważasz, że nie zdążysz wykonać manewru to po prostu tego nie robisz. Takie są reguły tego sportu. To nie jest indywidualna przejażdżka, gdzie możesz jechać jak chcesz – tu musisz działać zgodnie z zasadami.

13632684_1190112777676521_1135041733_o

Co można zrobić…

Sprawa nie jest prosta. Nigdy nie wyeliminujemy całkowicie draftingu, bo oczywiście kiedy kota nie ma myszy harcują. Oszuści jak tylko widzą, że motor odjeżdża na wystarczającą odległość wykorzystują sytuację, i podczepiają się pod innych.

Jednym z pomysłów, jest zastosowanie kamer typu GO-PRO. Kierowca motoru, bądź sędzia miałby taką zamontowaną na kasku. To pozwoliło by na ukaranie grup, które jadą w przeciwnym kierunku, jak sędzia. Pomysł nie jest jednak do końca doskonały, gdyż potrzebny byłby czas na obejrzenie filmów i zweryfikowanie. Choć wystarczyłoby tylko zapisać w kajecie sędziego godzinę danej sytuacji i można szybko wyciągnąć konsekwencje, doliczając czas do wyniku końcowego zawodnika po zjechaniu sędziów z trasy. Minus pozostaje nadal taki, że zawodnik dowiaduje się o swoim przewinieniu po fakcie.

Dobrą opcją jest sugerowana przez MKONa dodatkowa mata, a nawet kilka. Wystarczy rozłożyć kilka mat na trasie. Jeżeli okaże się, że zawodnicy w tym samym czasie przejeżdżają przez punkt kontrolny, doliczana jest im kara. Tu można to bardzo szybko ogarnąć – excel wszystko szybko policzy, nadal minusem pozostaje niewiedza (a raczej ukryta wiedza) zawodnika o karze, do czasu zobaczenia wyników.

11667514_10154021400424447_4058959748178055170_n

Trzeci, dość abstrakcyjny pomysł to zawodnik sędzia incognito. Kiedy jadę jako zawodnik, chętnie wyciągnąłbym kartkę i poinformował delikwentów o karze, ale jak się dłużej zastanowić to to raczej nie wchodzi w rachubę…

Co by nie robić, dopóki zawodnicy sami nie zrozumieją, że muszą jechać zgodnie z zasadami fair play, to choćby organizatorzy podwoili liczby sędziów, trasę obłżoyli matami, to nadal oszuści znajdą sposób na obejście systemu… tylko po co? Naprawdę post na fejsie, o tym jaką masz nową super życiówkę jest tego warty? Fajnie jest się cieszyć z wyniku, któregobyś nie wykręcił jadą samodzielnie? Szczerze mówiąc jestem zażenowany za każdym razem kiedy widzę co się dzieje na trasach, i może nie mam najlepszych wyników na rowerze, to ciesze się, że są one zgodne z zasadami fair play i wiem, że na wynik zapracowałem sam, a nie w grupie….

5 Responses to STOP draftującym oszustom !

  1. kwasnaali pisze:

    …”Tu można to bardzo szybko ogarnąć – excel wszystko szybko policzy, nadal minusem pozostaje niewiedza (a raczej ukryta wiedza) zawodnika o karze, do czasu zobaczenia wyników.” – myślę, że jak zawodnik wie że drafuje i przejeżdża przez matę w tym samym czasie co inny to może się spodziewać kary, więc w tej sytuacji niespodzianki nie będzie. Może się odwoływać ale liczby nie kłamią, odpadnie argument, że sędzia się pomylił. ONLY FAIR PLAY!

  2. marys pisze:

    jako kompletny laik rowerowy poza srodkiem komunikacji i z czystej ciekawosci, jak to w takim razie dziala w duzych zawodach rowerowych? Tour de France, etc. bo tam zawsze jada duza grupa i czy w takim razie tam nie draftuja? Czy to jest porownywanie jablek do pomaranczy i nie da sie tego przeniesc z jednego na drugie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *