Tam gdzie zaczyna się zabawa

Published on: 9 lutego 2015

Filled Under: #Run2Tri, Trening

Views: 2249

Tags: , , , ,

Gdy aktywnie trenujesz to czas zapierdziela jak głupi. Mam wrażenie, że dopiero co pisałem o poprzednim tygodniu, a tu znów siedzę przy tym samym stoliku w tej samej knajpce i piszę podsumowanie kolejnego tygodnia. Kiedy jakiś czas temu kilka osób proponowało mi żebym stale opisywał swoje treningi dość długo zastanawiałem się, jaki to ma sens. Czy komuś się będzie chciało czytać o tym jak wyglądają treningi obcego gościa z internetu. Jak się okazało ta godzina raz w tygodniu to też element treningu – tego dla głowy. Moment kiedy siedzę i piszę popijając sok pomarańczowy to jednocześnie czas kiedy mogę przeanalizować wszystkie jednostki i zrozumieć co jak działało na mnie – czego potrzeba więcej, a co może jest za dużym obciążeniem. Zapraszam więc na kolejny rozdział z dzienniczka treningowego.

image6

Poniedziałek – wolne

Dla wielu osób, takie coś to wyrywanie włosów z głowy – no bo jak to mam nic nie robić cały dzień? Przecież to marnotrastwo czasu. A taki dzień wolny to tak naprawdę jest tak samo ważny jak każdy inny trening. Zarówno mięśnie jak i głowa potrzebują odpoczynku – kiedyś miałem z tym problem, i też niewyobrażałem sobie dnia bez treningu – teraz nie protestuje – przynajmniej mam czas, żeby posprzątać w domu i pójść na jakiś shopping :)

Wtorek – bieg: 14km (10 podbiegów po 120m) + 2.1km pływania

Siła biegowa – to jeden z tych elementów treningowych, za którą sporo osób nie przepada. Cóż – nie robiąc siły prędzej, czy póżniej na maratonie karma wróci i nogi przestaną odmawiać posłuszeństwa. Pamiętam jak sam cierpiałem na swoich pierwszych podbiegach, ale teraz doceniam ten trening i wiem, że dzięki niemu na zawodach jest później dużo łatwiej. Chomiczówka to były pierwsze zawody, kiedy nie czułem bólu mięśniowego – a to dzięki właśnie ćwiczeniom siłowym, o których wiele z nas często zapomina.

image4

W drugiej połowie dnia szybka wizyta na basenie, bo dzień wcześniej pojawiła się możliwość wieczornego wyjścia do teatru. Wniosek z pływania jest taki, że popołudniowe wizyty na basenie należy przenieść na poranek – po 17 jest po prostu tłoczno i ciężko popływać coś sensownego, szczególnie, kiedy na torze do szybkiego pływania ludzie uczą się pływać … A pod wieczór chwila relaksu i śmiania w Teatrze 6 piętro. Spektakl Polityka polecam :) Druga połowa trochę przydługa, ale warto się przejść :)

FullSizeRender-2

Środa – 85 min rower, ćwiczenia ogólnorozwojowe

W momencie gdy w rozpisce treningowej widzę „na twardo” to myślę sobie – o nie będzie łatwo. Trzeba wtedy włączyć większe obciążenie i kręcić, gdy pod nogą ciężko. Kilka serii po 3 min na twardo i noga po zejściu z roweru od razu czuje się mocniejsza :)

a1a

W ogólnorozwojówce nastąpił pewien przełom. Tak jak zawsze gdzieś był ten moment, że niektórych ćwiczeń po prostu miałem dość, a pajacyki były dla mnie złym koniecznym, tym razem wszystko zaczęło przychodzić wyjątkowo łatwo i jak się okazało następnego dnia bez większego zakwaszenia. Praca popłaca – mięśnie się wzmacniają – trzeba zwiększać obciążenia, a później na zawodach będzie tylko łatwiej.

Czwartek – 16km biegu (15 + 5×100/100) + 2km mocnego pływania

Biegowych treningów stosunkowo mniej do tego, co było przed triathlonowymi treningami, i to co zauważyłem to, że kiedys standardowym rozbieganiem było 10 km. Z czasem wzrosło to do 12 w ostatnim sezonie. Teraz to tak 15-18 to jest takie minimum. O dziwo całkiem swobodne bieganie jak na po wieczorze z siłówką.

image13

Popołudniu akcja poszukiwawcza basenu. Odwiedziłem 4 i wszystkie miały wszystkie tory zajęte, aż w końcu zadzwoniła do mnie Karolina mówiąc, że na Hirszfelda jest basen wolny bo woda zimna i ludzie boją się pływać. Akurat sam już wybierałem się akurat na ten basen. Woda ponoć miała 24 stopnie, ale gdyby nikt mi o tym nie mówił, to bym nawet nie poczuł.

image5

Jednym z zadań było 10x50m (bardzo mocno). W mojej głowie bardzo mocno znaczyło poniżej 50 sekund, tak więc w granicy 49-50. Pierwsza pięćdziesiątka właśnie w 49. Następna 46 – i tu zdziwienie, bo nie było to coś co zwalało z nóg – jasne – czuć było wyplute lekko płuca, ale dało radę. Jeszcze większe zdziwienie, gdy jedna wyszła w 45 sekund – takiego wyniku to się nie spodziewałem. Tym sposobem wszystkie wyszły w granicy 46-47. I tu mimo, że w pływaniu czuje się nadal laikiem i nie mam pojęcia do czego są te wszystkie pływania z piąstkami, łapkami, long dogi i inne hot dogi to wniosek jedynie taki, że ćwiczenia techniczne dużo dają i przekładają się na wyniki.

Piątek – 80 min roweru – piramida interwałowa

Weekend rozpoczęty interwałową piramidą – każdy interwał dłuższy o minute od poprzedniego, ze stałą 2 minutową przerwą. Po raz kolejny obciążenie w górę – nóżka pokręciła – można zaczynać weekend wieczornym spotkaniem ze znajomymi przy dobrej kolacji z kieliszkiem wina :).

image7

Sobota – 18km Zabawa Biegowa, 2.9km pływania

Sobota rozpoczęta dość wcześnie – pobudka przed piątą i o 5:30 można wyruszać w trasę. Tym razem nowa trasa –  z domu do Centrum. 8km rozgrzewki po ciemnej Warszawie z padającym śniegiem skończyło się mniej więcej w okolicy Pola Mokotowskiego. 10 minut rozciągania i czas zacząć właściwą część treningu. W planie Zabawa Biegowa – 10x2min / przerwa 1.5min. Jak to szybko pokalkulowałem to wychodziło mniej więcej latanie 10 x 500-600 metrów na przerwie truchtu 200 metrów, co już nie brzmi tak zabawnie. Udało mi się przechytrzyć trenera :) Lubie ten rodzaj treningu bo można trochę szybciej pobiegać, zbliżać się do tempa startowego a jednocześnie przewietrzyć trochę płuca. Wyszło nieźle – raz było z wiatrem, raz pod. Czasem pod górkę, czasem po lodzie, tak więc prawidłowa zabawa biegowa. Jak z wiatrem to ponad 560 metrów czyli tempo w okolicy 3:34. Trochę pocharczałem, ale tętno nisko a na dodatek nie było zmęczenia. Idzie moc!

IMG_1579

Koniec treningu pod Być może i wspólne śniadaniowanie :) Pamiętajcie widzimy się w każdą sobotę o 8 na Placu Unii Lubelskiej.

image10

Popołudniu kolejny mocny trening – tym razem z 17 letnim opiekunem … Kacper to przyszłość polskiego triathlonu – mocno trenuje, i wierzę w jego sukcesy w przyszłości. Tym razem prowadził mnie na mocniejsze (tak mi się wydawało) setki. Mieliśmy pływać po 1:50-1:52, a pierwsze cztery wyszły w okolicach 1:36-1:40. Jego uśmiech mówiący – chyba wyszło za szybko … bezcenny.

image12

I tu kolejny raz złamana granica długości treningu. Miesiąc temu w wodzie byłem 1:45… w sobotę 1:21 … 24 minuty krócej!

image11

Niedziela – bieganie 20km

Na koniec tygodnia swobodne rozbieganie 20km. Trochę wiało więc uciekłem do lasu i postanowiłem zrealizować swoje biegowe marzenie i polatać po wszystkich kwadratach w lesie kabackim. Udało się, a biegło się niesamowicie luźno. Powiem szczerze, że już nie mogę się doczekać pierwszego startu. Czas szybciej pokręcić nóżką :) A to już równo za miesiąc we Frankfurcie.

image14

a2a

Na koniec

Powoli w treningach pojawiają się treningi szybkościowe, co by powoli podbijać formę do góry. Dwa miesiący pracy w tlenie przynoszą efekty – wszystko trenuje się luźniej, na niższym tętnie – organizm wrócił do treningowych obrotów, teraz czas szlifować siłę i formę na zbliżający się sezon startowy. Ten tydzień to w sumie 7 km pływania, 71 km biegania i 2 godziny 45 minut roweru. Jak patrzę na cyferki to już wiem czemu mi się ten tydzień tak podobał – było DUŻO BIEGANIA :)

A jak u Was? Forma rośnie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *