Bida Panie … straszna bida …

Published on: 30 maja 2017

Filled Under: Triathlon, W Biegu

Views: 3094

Czytając niektóre wypowiedzi na fejsbukowych grupach biegowych, czy triathlonowych zaczynam odnosić wrażenie, że trochę nam się w dupkach poprzewracało. Co zawody to znajdzie się ktoś, kto zacznie marudzić, że biedny pakiet startowy – same ulotki i numer startowy. A na triathlonach to już w ogóle bida, bo w strefie finishera była odgrzewana pizza, a nie burger … serio ?

Zastanawiam się skąd bierze się taki tok rozumowania. Czy zapisując się na zawody liczymy na tonę prezentów od sponsorów, czy od samego organizatora? Czasami jest tak, że orgowie zachęcają nas do zapisania się oferując jakiś fajny gadżet – rękawki kolarskie, bojka pływacka. Nie wiem czy ktoś kto chce wystartować w danych zawodach traktuje to jako wartość dodaną, powodującą, że zapisuje się na imprezę, ale szczerze mówiąc jedynie czego oczekują od pakietu stratowego to chip i numer startowy. W triathlonie jeszcze przydadza się naklejki na kask i rower.

Jakiś czas temu zostaliśmy rozpieszczeni dostając fajne plecaczki, worki czy inne gadżety, a teraz jak w pakiecie jest pasztet to nagle wielki problem, bo kiedyś było inaczej. Nikt nam nie obiecuje w pakietach worka prezentów – organizatot to nie święty Mikołaj – ma swoje koszty organizacji imprezy, o których nie mamy zielonego pojęcia. Takie zamknięcie ulicy na bieg to koszty w setkach tysięcy jak nie milionach … Narzekamy, że drogie pakiety startowe, ale przecież nikt nam nie każe startować. Skoro decydujemy się kupować pakiet startowy to znaczy, że akceptujemy cenę. Jest popyt to jest i podaż – proste prawo ekonomii.

Oczywiście są rzeczy, których mamy prawo wymagać od organizatorów – takie jak zapewnienie opieki medycznej, zabezpieczenie trasy, czy niby tak proste do zaplanowania zorganizowanie odpowiedniej ilości wody. Co jakiś czas słyszymy, że brakowało wody na punktach startowych – takie rzeczy nie powinny mieć miejsca, ale coś mnie strzela, jak czytam pod tymi konstruktywnymi postami opinie, że makaron na pasta party byl rozgotowany, a na trasie nie zapewniono żeli. Makaron polecam zjeść swój podobnie jak i żele – będzie lżej dla zołądka, ale jak ktoś zna przepis na ugotowanie setek kilogramów kluchów aldente to chętnie poznam.

Wystarczy, że jedna osoba zada sensowne pytanie, a zaraz rozlewa się lista życzeń, czego to jeszcze brakowało. Ktoś bardzo dobrze podsumował – są rzeczy typu „must have” koło których nie można przejść obojętnie, ale te „nice to have” to może zostawmy dla siebie, albo napiszmy, że fajnie by było gdyby jednak został stary poczciwy burger, a nie zastąpiony był pizzą. Jeszcze nie urodził się taki co każdemu dogodzi, więc zawsze komuś coś będzie nie pasowało, ale to nasze narzekanie jest mocno przesadzone.

Nie podoba nam się, że trzeba stać w kolejce po jedzenie, narzekamy, że woda w baseniku brudna. Jest na to jedno rozwiązanie – czas, który poświęcamy na maruderstwo lepiej przeznaczyć na trening – wtedy szybciej przekroczymy linię mety i kolejka będzie mniejsza, a woda czyściejsza.

I na koniec jeszcze jedna rada – czytajmy regulaminy – wtedy wszystko będzie jasne, czego możemy spodziewać się w pakiecie, na trasie i na mecie i nie powinno być żadnych nie dopomówień.

7 Responses to Bida Panie … straszna bida …

  1. Marcin pisze:

    Osobiście nie podoba mi się jedno w podejściu organizatorów (Sieraków here!). Dlaczego nie mogę przepisać pakietu startowego lub przenieść go na przyszły rok ?

    Dlaczego zwracają tylko mały procent opłaty startowej gdy jesteś zmuszony zrezygnować ze startu (jest to możliwe na kilka miesięcy przed).

  2. aurel pisze:

    Mnie tam obchodzi tylko medal :)

  3. JustaS pisze:

    Dobry artykul, dodalam twoja strone do ulubionych :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *