Flagowy hejt – po co?

Published on: 15 listopada 2015

Filled Under: Lifestyle

Views: 2463

Tags: ,

Dwa tygodnie minęły już od maratonu w Nowym Jorku. Trochę już Wam napisałem, ale w mojej głowie wciąż kłębią się jeszcze myśli, którymi chcę się podzielić. Miałem dzisiaj usiąść i napisać kolejną część relacji, ale ta musi poczekać.

Dziś krótko i na temat. Bez zdjęć. Nie będzie o bieganiu, triathlonie czy jedzeniu. Będzie o tym co zadziało się w piątek wieczorem, a tak naprawdę o tym co dzieję się obecnie w sieci i szczerze mówiąc lekko mnie przeraża. Obserwując profile na fejsbuniu zarówno moich znajomych, jak i osób mi mniej znanych mam wrażenie, że wśród ludzi kłębią się negatywne emocje, które przy najbliższej możliwej okazji wychodzą na jaw i szczerze mówiąc zastanawiam się … DLACZEGO?

W piątek poszedłem spać dość wcześnie – po 20 byłem już w łóżku (taki imprezowicz!). Kiedy obudziłem się rano dostałem kilka smsów o tym, żebym wybił sobie Paryż z głowy i na żaden maraton tam mam nie jechać. Jeszcze nie wiedziałem o co dokładnie chodzi, ale kiedy przeczytałem wiadomości wszystko było jasne – był zamach.

Zginęły setki ludzi. Nastąpił zamach na ludzką wolność. Wszyscy wyłącznie o tym mówią. Część osób już zaczęła snuć swoje czarnowidztwo, i to, że w kwietniu na pewno w Paryżu nie będzie bezpiecznie …

Ten zamach mógł mieć miejsce w każdym miejscu na ziemi. To mógł być Londyn, Praga, czy nawet Warszawa. I co wtedy już nigdy więcej do tych miast nie będzie można jeździć? To oznaczało by, że do Nowego Jorku nie mógłbym pojechać na maraton, bo przecież może tam się powtórzyć sytuacja z września 2001. W tej kwestii powiem Wam tylko tyle, że NYC marathon podejmuje całkiem sporo środków bezpieczeństwa – na stacji promu, płynącego na Staten Island dziesiątki policjantów z psami, wysiadając z autokaru przy biegowym miasteczku każdy biegacz jest dokładnie przeszukany, ze sobą można zabrać jedynie przeźroczysty worek od organizatorów. Naprawdę można czuć się bezpiecznie – myślę, że w każdym z większych biegów, gdzie na linii startu stają dziesiątki tysięcy ludzi, prędzej czy później takie środki bezpieczeństwa zostaną zastosowane, więc naprawdę  można czuć się bezpiecznie. Nie mniej, niż idąc ulicą.

Tyle w kwestii bezpieczeństwa. Nie dajmy się zwariować, bo niedługo pozamykamy się w domach i nigdzie nie wyjdziemy.

To co mnie szczerze mówiąc przeraża to obecna reakcja części ludzi na to co dzieję się w sieci. Fejsbunio zaoferował użytkownikom nałożenie na swoje zdjęcie profilowe, znaku wodnego w postaci flagi francuskiej. I tu posypała się fala krytyki.

Czemu nie nałożyliśmy flagi 1 maja, 3 maja i w inne Polskie państwowe święta. 

Czemu nie zmieniamy flagi na inne kraje, w których giną codziennie setki ludzi. 

Gdzie była flaga Rosji na Twoim zdjęciu profilowym 2 tygodnie temu, kiedy rozbił się rosyjski samolot. 

Serio nie mamy większych problemów niż zmiana profilowego zdjęcia przez znajomych? Większość osób zmieniła zdjęcie bo fejsbunio to zaoferował. Nie robił tego w innych dniach. Nie podejmuje dyskusji, dlaczego, bo nie jestem zarządzającym w fejsbuku.  Czy podbija to ruch w sieci – na pewno tak, ale jeżeli ktoś ma taką opcję niech to robi – ma do tego pełne prawo. To jego własny wybór. Jego profil. Jeżeli czuje taką potrzebę, a może działa pod presją chwili – jego sprawa. Martwmy się o swoje zdjęcie i to co na nim pokazujemy.

Sam zmieniłem zdjęcie – dlaczego? Bo w ten sposób solidaryzuje się z innymi. Bo mam znajomych we Francji. W końcu bo mam do tego prawo. Dobrze wiem, że to nic nie zmienia – nie wpłynie na zmniejszenie terroryzmu. Naprawdę śmieszą mnie memy mówiące, że islamiści wycofują się z Europy pod wpływem liczby zmian zdjęć. Kolejne zarzuty mówiące, że zamiast zmieniać zdjęcie powinniśmy się zabrać do roboty, żeby samemu coś zrobić przeciwko terroryzmowi. Serio ktoś to pisząc wierzy, że Kowalski może od razu zwalczyć cały światowy terroryzm?

Dla własnego lepszego samopoczucia odłączmy się od tego. Idźmy pobiegać, zamiast robić problem z niczego. Nikt się jeszcze taki nie urodził co by każdemu dogodził. Na całe szczęście za kilka dni zdjęcia wrócą do normalnych, znów zaczniemy lajkować, zamiast budować w tej chwili falę krytyki. Cieszmy się życiem i doceniajmy, je takim jakie mamy. Lepiej żyć z uśmiechem…

Udanej niedzieli …

(zdjęcie główne: źródło: http://radioszczecin.pl)

2 Responses to Flagowy hejt – po co?

  1. Sheeshaman pisze:

    Ja nie hejtuje, ja na swoim profilu na fejsbuniu zadałem pytanie czym ma to pomoc tym którzy są ranni lub jak ma to pomoc tym których bliscy zginęli w Paryżu…. pytanie które skłania do refleksji, dyskusji i zastanowienia się nad tym co nam podsuwają media a mu jak zaprogramowani zachowujemy się w oczekiwany sposób!
    Po drugie to to że w Bejrucie ISIS tez podłożyło bomby i tez zgineli ludzie dlaczego nikt z Libanczykami sie nie solidaryzuje??? Bo bliżej nam do Francuzów niż Arabów?
    Jak tak to jest to przejaw rasizmu i apartheidu!
    I wlasnie pojawil sie kolejny powód do refleksji – kim jesteśmy i jak łatwo dajemy sobą manipulować.

    • RunEat pisze:

      wiesz, zmiana flag na francuska, a nie Libanska jest glownie dlatego ze fejs taka podsunal, ale nie widze w tym nic zlego. Niestety na swiecie jest tyle zla i dramatu ze mozna by zmieniac pewnie flagi codziennie i tym podobne. Tymczasem po prostu trzeba robic swoje i nie dac sie zwariowac

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *