Nie samo bieganie triathlonista trenuje

Published on: 3 lutego 2015

Filled Under: #Run2Tri

Views: 2487

Tags: , , , , ,

To, że triathlon jest fajny to wiedziałem w momencie kiedy pierwszy raz zobaczyłem zawody na żywo. Później się tylko nakręcałem jeszcze bardziej jeżdżąc z zawodów na zawody. I paczałem jak czołówka wylatuje z wody po czasie, gdzie ja jeszcze wtedy nawet w połowie stawki bym nie był, a później jak zapierdzielają na tych swoich wypasionych lowelkach. Gdy dochodziło do biegu to nareszcie czułem się w miarę jak u siebie – co prawda Kalachy, Przymusy, Dece i inne Kaczmary przebierały nogami w tempie szybszym niż moja życiówka na dychę, a mieli już w nogach swoje to i tak czułem, że to moja dyscyplina w końcu jest na sam koniec…

No właśnie – cały czas obserwowałem trzy dyscypliny, a nie zdawałem sobie wtedy sprawy, że trenować trzeba te, w których jestem najsłabszy, a bieganie samo się poprawi :)

Tyle wstępem do opisu ostatniego tygodnia treningów w styczniu … tygodnia gdzie biegania było mniej niż kiedykolwiek :) Ale było to bieganie na najwyższym treningowym poziomie :) To był tydzień pływania i kręcenia :) Ale jak widać jak się mocniej pokręci nogą to później ona podaje na biegu :)

Poniedziałek – 3.2km pływania

Pakując się na basen ostatnio znalazłem kartkę, którą miałem włożoną jako ściągawkę na jeden z pierwszych treningów. Wtedy 1.6km wydawało mi się czymś nieosiągalnym. W końcu nigdy tyle nie wypływałem wcześniej. Nie minęły dwa miesiące a ja już co drugi dzień kręcę łapami po 3 km na pływalni. Tym razem bardzo fajny trening z różnymi sposobami pływania, ale w malejących dystansach – 800 / 600 / 400, żeby na sam koniec zrobić dziesięć mocnych 25tek. W grudniu, kiedy byliśmy w Torunu pływałem te baseny po 25-26 sekund. Teraz jestem w stanie je robić po 20-21 sekund, a jeden nawet udało się zrobić w 19… zastanawiałem się wtedy czy garmin się przypadkiem nie popsuł :)

IMG_9679

Wtorek – 8km + 10x120m (podbiegi) + 5×100 + 2km & 43km roweru

Każdy trening, który jest zadaniowy jest dla mnie o wiele fajniejszy niż czyste trzepanie kilometrów. I to nie tylko dlatego, że nie jest monotonny, ale dlatego, że można zrobić coś mocniejszego niż ciągły bieg – mimo, że i takie są potrzebne. Podczas podbiegów zawsze bawi mnie reakcja przechodniów, kiedy robię je na Arbuzowej – jakaś Pani sobie wchodzi a ja jak głupi biegam góra dół – moje 3 podbiegi, ona dopiero dochodzi na górę do Nowoursynowskiej :) I dalej to samo – tym razem jakiś studencik idzie i tylko się patrzy jak na idiotę :)

IMG_9773

A po pracy trochę kręcenia na rowerze – dużo kręcenia jedną nogą, i dużo twardego jechania :)

Środa – 2.9km pływania + siłownia – ogólnorozwojówka

To już trzeci raz kiedy powtarzałem ten sam trening, który za pierwszym razem rozłożył mnie na łopatki. W ciągu dwóch tygodni udało mi się skrócić go o 15 minut. Trening czyni mistrza :)

IMG_9900

Zazwyczaj w środę ćwiczymy wspólnie na hali – tym razem musiałem poćwiczyć sam więc wybrałem się na siłownię (co nie należy do moich ulubionych miejsc na ziemi :)) Pytaliście kiedyś jakie ćwiczenia robię na wzmocnienie góry więc oto i one:

  • 15 min rozgrzewki – orbitrek
  • suwnica na nogi – 3 serie po 20 ruchów
  • rozpiętki – 3 serie po 20 ruchów – ciężarki 10 kg
  • deska – 5 serii po 1 min
  • brzuszki – 3 serie po 25 powtórzeń
  • wyciskanie ciężarków – 3 serie po 10 kg
  • pajacyk z ciężarkiem 10 kg
  • pompki na piłce – 5 serii po 20 powtórzeń
  • wykroki z obciążeniem – 3 serie po 20 wykroków

IMG_0025

Czwartek – 2h 10 min roweru (61km)

Tu trzeba było się poświęcić i o 5:30 siedzieć już na swoim rumaku :) Ciężko jest tylko wstać i zacząć, później jak noga już się rozkręci to idzie i nawet te 130 minut mija dość szybko. Tym razem głównym zadaniem było powtórzenie 10 razy ćwiczenia – 1 min kadencja 100, 5 minut na twardo (kadencja poniżej 50), 1 min kadencja 100. Można się spocić, ale z treningu na trening widzę, że noga się przyzwyczaja i mogę wchodzić na kolejny poziom obciążenia. Przy okazji można zacząć szukać czasówki na start :)

IMG_9839

Piątek – 2.6km pływania

Dla odmiany dzień rozpoczęty od pływania. Uwierzycie, że już piątek, a ja do tej pory biegałem tylko raz na bieganiu?! Więcej biegałem jak jeszcze nie zacząłem trenować poważnie. 3 razy po 800 metrów z czego ostatnie miały być żywo – brzmiało dość komicznie na początku, ale dałem radę :)

IMG_0430

A wieczorem już czas na wycieczkę, o której możecie poczytać, że Jesteśmy Ultrasami :) 

Sobota – 15km + 8km biegania

15 kilometrów po mieście, którego nie znasz i obserwacja w biegu, jak budzi się ze snu – czy może być lepszy początek dnia? Biec do wyznaczonego celu i zobaczyć go jak jest jeszcze ciemno? Była godzina 7:30 a ja już wiedziałem, że ten wyjazd to był super pomysł :) A to dopiero początek dnia :)

IMG_0603Niedziela – zakładka – 48km roweru + 10km biegu

Taki trening prawie jak część 1/4 IM. Tym razem wyjątkowo nie o świcie – trzeba było się wyspać po późnym powrocie z Brukseli, ale później jak nóżka zaczęła podawać to już poszło :) Dużo wysokiej kadencji na rowerze i całkiem niezła średnia prędkość (o takiej z treningu mogę tylko pomarzyć na zawodach:)) A na koniec dyszka biegu. Zegarek schowany pod koszulkę, żeby biec na czucie. I tak to czucie wyglądało, że pobiegłem w tempie swojego drugiego zakresu z poprzedniego sezonu na tętnie rozbiegania… Tylko się cieszyć, że forma idzie :) Jeszcze bardziej cieszy to, że jak na razie nie było żadnych tempowych treningów więc przed połówką, która już za miesiąc jeszcze jest co poprawić :)

IMG_1092

Styczeń w liczbach

Ten tydzień zakończył się 8,7km pływania, 152 km roweru i 47km biegu.

Patrząc na cały miesiąc to 30 km pływania (WOW!), roweru ponad 16 godzin (około 500km) i 250km biegania (mało mało mało :)

a

Według garmina ten miesiąc to 27841 spalone kalorie, 58:37:29 (g:m:s) spędzone na treningu, czyli 56 treningi :)

No to by było na tyle :) Czas wracać do treningu :) A jak Wasz styczeń? Aktywny?

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *