5 rad przed debiutem w połówce

Published on: 15 czerwca 2018

Filled Under: Triathlon

Views: 2818

Tags: , ,

Przed pierwszym startem na połówce poprosiłem kilka osób o ich złotą radę na ten start. Doświadczenie innych to coś z czego zawsze warto czerpać jak najwięcej, aby w końcu stopniowo budować swoje. Pomyślałem, że podzielę się tymi radami z Wami – może kogoś z Was też czeka debiut na 1/2? A jeżeli macie już to za sobą to chętnie przyjmę Wasze – dajcie znać w komentarzach.

Rady od połówkowego wyjadacza – Krasusa

Według mnie kluczowe są dwie sprawy: odpowiednia intensywność oraz
dostarczanie energii i nawadnianie.

Na Twoim poziomie 1/2 IM to będzie prawie 5 godzin wysiłku (kibicuję złamaniu piątki w debiucie, i to z dużym zapasem!), nie da się tego zrobić bez dostarczania energii, a jak się zaniedba nawadnianie, to skończy się w karetce. Regularnie więc pij i jedz, to co już masz sprawdzone na krótszych zawodach.

Odpowiednia intensywność jest kluczem do sukcesu na każdych zawodach, ale o ile przypalenie na początku na sprincie skończy się męczarnią przez godzinę, to już na połówce zajmie to dużo, dużo więcej. Zatem realizacja założeń od trenera, zimna głowa i wsłuchiwanie się w to, co podpowiada organizm.

A tak podsumowując to wszystko, to zrób to tak, byś z jednej strony miał frajdę z debiutu, ale z drugiej na mecie masz czuć, że dałeś z siebie wszystko co się dało. OZD!

Coś od przyjaciela – Arek Mieloch

Lukaszku, a więc moja rada. To wystartuj i kompletnie nie przejmuj się czasem. Warunki mogą być różne, a postaraj się wszystko zrobić jak najlepiej. No i nie popełnij mojego błędu i nie tylko jedź na rowerze, ale też na biegu. Tak czy siak będziesz miał rekord i na 1000% lepszy czas od mojego debiutu 😉

Rada od kogoś z zewnątrz – trenerki – Olgi Kowalskiej

Moja rada: podczas debiutu emocje nie powinny Cię przerosnąć, musisz podzielić sobie w głowie wyścig na etapy i przechodzić je kolejno. Na rowerze ustal sobie co i w jakich odstępach jesz i pijesz, sprawdź na jakich punktach masz picie, który to km wyścigu. Jedz i pij sprawdzoen produkty, które przetestowałeś na długich treningach. Nie pomiń niczego. To, co zjesz i wypijesz ma Ci dać energię na bieg. Bieg to konsekwencja mądrych decyzji na rowerze. Tyle ode mnie 🙂

Wskazówki od kogoś z kim nie mogę się spotkać od roku –  uczestniczki MŚ 70.3 – Magdy Warzybok

Wszyscy piszą o jedzeniu … Tez bym napisała – bo połówka juz nie przebaczy, jak się zagapisz z jedzeniem na rowerze. Jeśli jest ciepło – pamiętaj o mocnym schładzaniu już na rowerze. Tam jest wiatr wiec łatwo zapomnieć. A wejście na bieg przegrzanym to juz masakra. Skupiaj się na małych odcinkach na bieganiu – nie myśl o całym dystansie. Dobrze działa strategia „od punktu do punktu żywieniowego”. Na ostatnie kilometry warto przygotować sobie jakaś „mantrę” do powtarzania, jak już zrobi się ciężko, coś co pomoże wydobyć ostatnie siły. Pamiętaj – ZAKRĘT ZAKRĘT !!!

Na końcu, ale chyba najważeniejsze – coś od debiutantki – przyszłej uczestniczki MŚ 70.3 w RPA – Kasi Gorlo

Czy mam jakieś złote rady przed startem w połówce?

Sama takich poszukiwałam jeszcze kilka miesięcy temu. Pierwsze co wszyscy radzą – jeść!!! DObrze zaplanować jedzenie i trzymać się tego podczas całego wyścigu, każdy będzie to powtarzał i pewnie jest jakaś w tym racja – nie próbowałam się przeciwstawiać w każdym razie :)

Z mojego punktu widzenia dla mnie najważniejsze było zachowanie spokoju, wyciszenie się i odpychanie myśli o tym jak długi i trudny wyscig mnie czeka i czy w ogóle dam radę jak najdalej. Nie rozmyślałam kompletnie  o połówce jak wielkiej przeszkodzie do pokonania. Koncentrowałam się na każdym elemencie osobno, a dopiero na mecie poskładałam to w całość. Przed startem w wodzie, w głowie miałam tylko – dobrze popłynąć; na zmianie, myślałam tylko o tym co mam do zrobienia na zmianie itd. 

Gdy coś poszło nie tak – nie rozmyślałam o tym, tylko dalej robiłam swoje, przez cały wyścig starałam się nie tracić optymizmu i ducha walki, nawet jak robiło się ciężko i gorąco , ja przede wszystkim patrzyłam na plusy sytuacji, w której się znalazłam. 

Myślę, że na debiut to była dobra taktyka. Oczywiście starałam się dać z siebie jak najwięcej, z drugiej jednak strony wiedziałam że to debiut, więc nie uchronię się przed błędami, czy gorszymi chwilami, najwazniejsze to umieć z nich wyjść i wyciągnąć wnioski, a poza tym połówka jest o wiele przyjemniejsza niż 1/4 – uwierz mi! Ja uwierzyłam Krasusowi i tak było! Niech ta myśl dalej idzie w świat i się spełnia ;) 

Nie jestem dobra w dawaniu rad… wszystko co powyżej napisałam skróciłabym do napierdalać do przodu i nie oglądać się za siebie, liczy się tylko tu i teraz … 

Powinna znaleźć się jeszcze tu jedna osoba – złota rada od Trenera, ale tą gdy dostanę przed startem na razie zachowam dla siebie, obiecuje się nią podzielić po zawodach.
Treningi zrobione, pakiet odebrany – teraz już tylko jeść i o 8 rano w niedziele (4 czasu polskiego) wskakujemy do wody w Astanie … Trzymajcie kciuki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *