Nie oglądaj się na innych …

Published on: 27 kwietnia 2016

Filled Under: Motywacja, W Biegu

Views: 3972

Tags: , , ,

„Łukasz – napisałbyś jakiś tekst … to jest strasznie demotywujące … ” – powiedziała Ola przy pracowym lunchu. Co takiego? – zapytałem. „Żona Michała przebiegła w niedzielę dyszkę przy okazji Orlenu i to był jej drugi start. Złamała 50 minut – a ja wciąż nie …” kontynuowała oburzona Ola. Wiesz co? Mam w głowie ten wpis od kilku dni …

Ola biega już od kilku lat. Z regularnością jest różnie, ale co jakiś czas wychodzi na przebieżkę. Ma za sobą też maraton. Ba… Nawet w triathlonie wystartowała. Wie co to znaczy regularnie trenować, ale i też jak cieszyć się bieganiem. Tym razem podświadomie się wkurza, że ktoś kto dopiero co zaczął biegać złamał magiczne 50 minut…. ja się tylko pytam po co to wkurzanie?!

Sport to rywalizacja. Igrzyska, Puchary Świata, Mistrzostwa Polski, Diamentowa Liga … można tak wymieniać i wymieniać. Zawodowi sportowcy wspólnie stają na linii startu, żeby rywalizować o to kto wpadnie pierwszy na linię mety. O to, kto przetnie szarfę. Często ścigają się na miejsca – czas ma mniejsze znaczenie.

Zawodowców od nas oddziela jedna rzecz … oni przez całe dnie, tygodnie trenują. Wyjeżdżają na ciężkie obozy przygotowawcze. Sport to z jednej strony ich pasja, a z drugiej praca. Walka o najwyższe lokaty to nieodłączny element tego zawodu …

itripiaseczno18-02129

… gdzie w tym wszystkim jesteśmy my? Amatorzy? Zazwyczaj pracujemy po 8 godzin dziennie, później zakupy, ugotowanie obiadu. Trzeba znaleźć chwilę czasu dla rodziny, dzieci. Czasem spotkać się jeszcze ze znajomymi, a w to wszystko wpleść chwilę dla swojej pasji. Staramy się regularnie trenować. Wyznaczamy sobie ambitne cele …

Dobiegamy na metę. Pobijamy własne rekordy, jesteśmy coraz szybsi. To co kiedyś wydawało nam się niemożliwe, staje się teraz codziennością. A później zamiast cieszyć się z własnych wyników zaczynamy porównywać się do innych.

Czy to, że Maciek przebiegł półmaraton kilkanaście sekund szybciej ode mnie oznacza, że jest lepszym biegaczem? Co to w ogóle znaczy lepszy biegacz na poziomie amatora? Czy w ogóle czasy są porównywalne, jeżeli Krzysiek biegnie w Warszawie, Michał w Poznaniu, a ktoś inny jeszcze w Gdańsku? Zupełnie inna trasa, inne warunki pogodowe, a jednak zaczynają pojawiać się jakieś nietrafne w ogóle porównywanie siebie.

IMG_0255

Szczerze mówiąc to nie łapie tej całej rywalizacji na poziomie amatorów. Jeżeli kogoś to nakręca na lepsze wyniki to spoko – każdy sposób motywacji jest dobry. Tylko po co później to porównywanie i myślenie – kurde on biega szybciej ode mnie. To znaczy, że ja jestem do dupy? Mam kilku takich kolegów, co to bacznie obserwują jak biegam. Jak tylko „powinie mi się noga” i nie nabiegam swojego to się odzywają i pytają co poszło nie tak. Dodam tylko, że w bliskim okresie pobiegli zawody na podobnym dystansie i mają lepszy czas. Ego rośnie, tylko po co :)?

Dwa tygodnie temu chciałem nabiegać mocny wynik w Budapeszcie. Celowałem w 1:26 … nawet 1:25 było w zasięgu, jednak silny wiatr uniemożliwił bieganie na takim poziomie. Czy to oznacza, że jestem gorszym biegaczem od kogoś kto tego samego dnia biegł półmaraton w Poznaniu. Przecież to dwa inne biegi – dwa inne profile, inne warunki pogodowe – wiatr, temperatura.

2016_0014_01_2676_12

Zawsze to mówiłem – moim jedynym rywalem, z którym się ścigam jestem ja sam. Robię to dla siebie. Sport jednak czasem jest niewdzięczny. Możesz być gotowy – super gotowy, a tu pogoda spłata Ci psikusa. Marcin też był gotowy. W niedzielę stanął na linii startu Orlen Warsaw Marathon. Jego celem było zbliżenie się do wyniku 2:25-2:26. Tak, nie pomylilłem się – niecałe dwie i pół godziny. Był na to gotowy … tego dnia jednak wiatr postanowił sam rozdawać karty na maratonie.

Jestem obecnie w jakiejś dziwnej dziurze pomiędzy niezadowoleniem a satysfakcją. Zrobiłem naprawdę wszystko, walczyłem ile mogłem i nic z tego nie wniknęło. Przygotowując się do tego biegu znałem swoje słabe strony. Dużo nad nimi pracowałem. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć że odrobiłem lekcje jak należy. Bieg na tym dystansie to tylko jedna jedyna szansa która możesz wykorzystać. A jeśli Ci się nie uda zaczynasz kolejną próbę mądrzejszy o następny ciekawy występ…

13094329_10154790784629447_4091838022101569162_n

Najważniejsze, nie poddawać się. Jeżeli jesteś pewny, że dałeś z siebie wszystko to masz satysfakcję, ze spełnionego celu. Może w cyferkach na mecie tego nie widzisz, to jednak maraton to nie jest tylko sam bieg, ale cały ten czas przygotowań. Nie oglądaj się za siebie i rób dalej swoje. Nie porównuj się tez do innych – to nie ma zwyczajnie sensu! Jeżeli jednak kogoś motywuje porównywanie się do innych – droga wolna. Tylko, jeżeli już się porównujemy to stańmy wspólnie na linii startu. Wtedy to porównywanie się będzie miało jakikolwiek sens.

Pamiętaj jednak, że robisz to dla SIEBIE! Każdy z nas kiedyś zaczynał. Ja też kiedyś biegałem po 7 minut na kilometr. I mówienie – ale on szybko biega, to jest poza moim zasięgiem jest całkowicie nie na miejscu. Patrz na SWOJE wyniki. Zobacz, że miesiąc temu przebiegnięcie kilometra zajmowało Ci 6 minut, a dziś jesteś już w stanie śmigać o dwadzieścia sekund później. Ciesz się SWOIM bieganiem. Nie porównuj się z innymi – każdy z nas ma inne możliwości, inne predyspozycje. Nie rób nic na siłę. Realizuj swoje pasje!

A co z naszą Olą? Ola pójdzie pobiegać i mam nadzieje, że robiąc następną życiówkę będzie się z niej cieszyła, a nie zastanawiała, czemu to jest 55 minut, a nie pięćdziesiąt …

4 Responses to Nie oglądaj się na innych …

  1. Aurelia pisze:

    Nie wkurzam się sukcesami innych. Powodzenia i na zdrowie! Wkurzam się, że moje postępy nie są spektakularne ;) Ale z pokorą przypominam sobie, że nie mogą być spektakularne, skoro moje treningi takie nie są :D

    Pomału, byle do przodu. W maju złamię 1h na 10km i będę z siebie dumna :)

  2. fitnonstop pisze:

    @Aurelia ja wciąż nie mogę przełamać 50 minut przy 10 km. Wciąż walczę o 2 godziny w półmaratonie. Będę powtarzał jak mantrę, najbardziej powinny cieszyć własne rekordy.

  3. Justyna pisze:

    Gratuluję i życzę dalszych sukcesów.
    Ja też ostatnio biegłam w takim biegu, mimo, że nie zajęłam pierwszego miejsca to byłam mega dumna z siebie, że w ogóle dałam radę przebiec i nie zrezygnowałam. 28 maja mam zamiar pobiec w biegu organizowanym w Gdańsku tak zwanym biegu dla twardzieli, zapowiada się niezapomniana przygoda a dochód z biegu będzie przekazany na cele charytatywne więcej informacji jeśli chcecie to tutaj może ktoś się dołączy http://warriorsrun.com.pl/idea-biegu.html aaa i jeszcze dodam, że uczestnicy będą wykonywali takie zadania, jak kandydaci na członków jednostek specjalnych. Zadania przygotowują byli żołnierze GROM-u oraz weteranami z Afganistanu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *