Całe życie na walizkach

Published on: 4 maja 2016

Filled Under: Triathlon, W Biegu

Views: 2581

Tags: , ,

To już jest ten moment, kiedy mogę powiedzieć, że weekend w domu to rzadkość. Czuć jak powoli zbliża się sezon triathlonowy – to oznacza jedno. Życie na walizkach…. Może brzmi to strasznie, ale dziś jeszcze mogę powiedzieć, że to lubię. Gdzieś w połowie sierpnia pewnie będę miał już dość, ale po tym jak wrócę do domu na dobre, po kilku dniach znów zacznę tęsknić za wyjazdami…

Po aktywnej majówce pralka już na pełnych obrotach. Druga tura prania się robi. Bez dzielenia na kolorowe, białe i czarne. Ubrania raczej rozróżniam na te treningowe i cywilne. W Chodzieży były ze mną dwie torby – ta większa – z ciuchami technicznymi. Długie leginsy, kilkanaście bluzek z długim rękawem, ortalion. Skarpetek nie liczę. Taktyka zawsze jest taka sama – zbieram wszystko co wisi na suszarce. Mam wtedy pewność, że wszystko co może mi się przydać, mam ze sobą. Tym razem sam się oszukałem, bo w całym tym sportowym ekwipunku zabrakło koszulek z krótkim rękawkiem. Pogoda postanowiła spłatać pozytywnego figla i dostarczyć sporą ilość słońca. W końcu można było pojeździć na rowerze na krótko, bez miliona skarpetek na nodze. Fakt, że zawsze zabieram za dużo rzeczy się opłacił. Dodatkowa koszulka rowerowa znakomicie się sprawdziła podczas biegowych dwusetek. Przynajmniej można było rozpiąć suwak, kiedy lało się już ze mnie całkowicie…

FullSizeRender

Pogoda zaczyna się rozkręcać, aczkolwiek jeśli ktoś wsadzi choćby mały palec lewej nogi do jeziora, to daleki będzie od stwierdzenia, że sezon się zbliża naprawdę dużymi krokami. Temperatura wody  daleka jest jeszcze od tej wymarzonej, ale nie ma co się oszukiwać … czas zacząć sezon. Chyba każdy porządny bloger ma już za sobą wpis o planach startowych. Na początku roku, wszyscy jak jeden mąż spowiadają się, gdzie to będzie można zobaczyć danego internetowego celebrytę. RunEat jednak postanowił odłożyć w czasie te deklaracje, bo kto to by pamiętał co i jak. Dla mnie rok dzieli się na trzy pory roku (nie cztery, jak to u Vivaldiego). Pierwsza to ta biegowa. Raczej kontrolna. To tu z triathlonowego treningu startuje w zawodach biegowych. Nie przygotowuje się do nich konkretnie, ale poważnie podchodzę do sprawy – bieganie nadal jest dla mnie numero uno.

FullSizeRender_1

W tym roku udało mi się ustanowić życiówki na wszystkich trzech dystansach, na których wystartowałem. Piątka, na której dość rzadko się ścigam – 19:07. Dyszka – 38:36 i last but not least półmaraton – 1:29:47. Po raz pierwszy od kilku lat nie stanąłem na starcie królewskiego dystansu. Żeby wszystko miało ręce i nogi – przede wszystkim nogi, to start w maratonie przed drugą porą roku (z trzech) byłby głupotą. Triathlonowa – tak ją nazwijmy dostała w tym roku priorytet. Zaraz po niej przyjdzie to długo wyczekiwana – maratońska. . W tym roku nie pojawię się w Toruniu, podczas półmaratonu mikołajów. Tradycja zostanie przerwana. Nie żebym się obijał tego dnia. 4 grudnia wystartuję w maratonie w Maladze. Tym samym wszystkich chętnych na wspólną wycieczkę zapraszam. Na zachętę dodam, że zaraz obok jest Gibraltar, który planuję odwiedzić po biegu (może nie koniecznie tego samego dnia).  A tak było po maratonie w Walencji…

IMG_3290

Wrócmy jednak do walizek. Majówkowym długim weekendem powoli rozpocząłem podróżowanie po Polsce. Już za tydzień otwieram sezon startowy duathlonem w Czempinie. Wystartuję na dystansie 5 km / 20 km / 2.5 km. Nie jest to start, z tych priorytetowych, ale pozwoli podbić lekko formę, a jednocześnie będzie całkiem mocnym treningiem.

11062008_10153994348979447_7144674124498709817_n

PIASECZNO – 22 maja

Po dwóch tygodniach pora na pierwszy Triathlon – ponownie zawitam w podwarszawskim Piasecznie. Wszyscy zawsze narzekają na kiepski etap pływacki. Fakt – przejrzysty zbiornik to, to nie jest, ale zaczynam dostrzegać dużą zaletę pływania w tych stawach. Jest duża szansa, że woda ociepli się tam dużo szybciej jak w jeziorach. W Piasecznie na przetarcie pościgam się na krótkim dystansie 1/8 IM (475m pływania / 22.5 km roweru / 5.25 km biegu).

SIERAKÓW – 28 maja

Na przepranie stroju startowego przed głównym startem w tym sezonie będę miał trzy dni. Na długi weekend wybieram się do Sierakowa. To dla mnie wyjątkowe miejsce. Tam rok temu debiutowałem w 1/4 IM (950m pływania / 45 km roweru / 10.5 km biegu). W majówkę objechaliśmy trasę rowerową – podjazdy w tym roku wydają się o wiele mniej strome, jak rok temu :)

_18K9809

PŁOCK – 12 czerwca

W połowie czerwca wracam na wyjątkową imprezę do Płocka. Zakochałem się od pierwszego startu. Tam po raz pierwszy zmierzyłem się z trzema dyscyplinami pod rząd. Mimo, że przy ćwiartce irona, dystans na którym w Płocku będę się ścigać może wydawać się śmieszny, to jednak zamierzam zawsze wracać na ten super sprint (375m pływania / 8 km roweru / 2.5 km biegu). Od pozostałych imprez triathlonowych odróżnia go to, że jest to impreza krosowa. Rower MTB, a bieg rozpoczyna się od kilometrowego biegu pod górkę. Rok temu byłem 8 w kategorii open – może w tym roku uda się powalczyć o pudło?

SUSZ – 25 czerwca

Po raz dwudziesty piąty odbędzie się tu impreza. Susz to mega klimat. Jadąc rowerem przez okoliczne wioski, wszędzie czuć, że oni żyją triathlonem – jak nigdzie indziej. Dopingują, i ten doping daje konkretnego kopa. To nie jest żaden z ważnych dla mnie startów, ale nie mogło mnie tam zabraknąć. Wystartuję podobnie jak rok temu na dystansie sprintu (750 m pływania / 20 km roweru / 5 km biegu).

_18K3816

BYDGOSZCZ – 9/10 lipca

Jako członek Bydgoszcz Triathlon Team nie może mnie zabraknąć na linii startu w Brdzie. Do wyboru dwa dystanse 1/8 oraz 1/4 IM. Na tą chwilę jednak dystans niech pozostanie tajemnicą … W końcu #mamcel …

GDYNIA – 6 sierpnia

Rok temu w Gdyni sędziowałem. Impreza mi się tak podobała, że w tym roku postanowiłem stawić czoła falom i pierwszego dnia wystartować na dystansie sprinterskim. To będzie podbicie przed kolejnym startem, który już tydzień później.

CHODZIEŻ – 14 sierpnia

Krótko i na temat – rok temu afrykańska Chodzież mnie zabiła – w tym roku to ja zamierzam rozdawać karty :) To będzie ostatni start w triathlonowej porze roku. Później zamierzam odpocząć i rozpocząć przygotowania do wyczekiwanej maratońskiej. Pojawię się jeszcze w Przechlewie, ale tam wystartuje jako członek sztafety – oczywiście moja będzie ostatnia część – biegowa :)

image8

Karty wyłożone na stół. W tym roku na tą chwilę nie eksperymentuję – wracam do znanych mi miejsc. Może wskoczy jeszcze coś na tak zwane „przy okazji”.

Dajcie znać jakie Wasze plany i gdzie będziemy mieli okazję się spotkać. Pranie zrobione – idę rozwiesić i mogę jutro znów pakować walizkę … :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *