Star Wars 70.3 IM Dubai – Nowa Nadzieja

Published on: 30 listopada 2018

Filled Under: Motywacja, Triathlon

Views: 762

Tags: , , , ,

Pierwsze pudło w triathlonie, pierwsza połówka i pierwszy start na Mistrzostwach Świata – tak w dużym skrócie mógłbym podsumować 2018 rok w triathlonie. Dobry rok, po którym przyszedł czas tak zwanego nic nie robienia – roztrenowanie. Pierwszy raz w moim przypadku tak długie i tak inne od tych do tej pory. We wrześniu dałem sobie miesiąc na odpoczynek – coś tam lekko truchtałem dla zwykłej przyzwoitości, co by spalić dodatkowe kalorie z wina czy tych dobrodziejstw, które jadłem podróżując po Europie. Gdy wróciłem do treningu, moje bieganie wołało o litość, a ja z każdym treningiem zamiast budować motywację traciłem nadzieję na powrót do formy … 

Dubaj – to to miasto wybrałem na swój pierwszy start triathlonowy w 2019, i to od razu z grubej rury, bo pierwsza triathlonowa połówka już za dwa miesiące… Zima, którą większość poświęca na budowanie bazy i powolny powrót do treningu u mnie będzie już na najwyższych obrotach.

Powrót był ciężki – gdy wychodziłem biegać, miałem wrażenie, że cofnąłem się o kilka lat. Tempo rozbiegań o 30-40 sekund na kilometr wolniejsze jak kilka tygodni wcześniej było niesamowicie irytujące. Byłem momentami tym tak zażenowany, że odpaliłem nawet endomondo na telefonie, co by sprawdzić czy nie popsuł mi się zegarek. Polar miał się nadal dobrze, a ja naprawdę biegałem po 5:30 min/km. Co ciekawe – nie miałem problemów oddechowych – tętno niskie jak nigdy … zwyczajnie nogi nie chciały biec szybciej. Szczytem wkurzenia był trening w dniu wyborów, gdzie zabawę biegową ledwo biegałem 1 minutówki po 4:20 … No bo jak tu się wkurzać, kiedy kilka tygodni wcześniej podobnym tempem biegało się 21 kilometrów, a teraz nie szło trzymać nawet minuty ???

IMG_1156

Podobnie było z rowerem – gdy byliśmy z Kalachem w Zakopanem bywały momenty, że na prostej drodze ledwo kręciłem – moja irytacja rosła z każdym dniem, a czas uciekał. Powoli zaczynałem myśleć, że do Dubaju czeka mnie wycieczka na opalanie i pluskanie w morzu, bo o dziwo, jedynie w pływaniu nie utraciłem tego co wypracowałem do tej pory. To pewnie zasługa lepszej wyporności dzięki dodatkowym kilogramom…

Miesiąc temu, na pytanie Kalacha jak się biegało, odpowiadałem chu%$#$@… Wtedy przyszedł mail z planem treningowym na kolejny tydzień, z krótkim komentarzem … 

“Rób swoje. Będzie moc :) Cierpliwie spokojnie pracujemy”

Mijały dni, aż nadszedł listopad, a my wybraliśmy się do Szklarskiej Poręby na 2 tygodnie. To był wyjazd ostatniej nadziei… bo gdzie nie odradzać się jak w mojej ukochanej Szklarskiej. Regle, zakręt śmierci – tam zostawiam zawsze serce na treningach i zawsze to mi później oddaje. Pierwszy mocny trening biegowy zrobiłem na zakręcie śmierci. Na zegarku ustawiłem jedynie tętno, tak, żeby nie sugerować się tempem biegu. Po badaniach wydolnościowych w SportsLab wiedziałem na jakich zakresach powinienem się poruszać. 8 kilometrów biegu na progu tętna zrobiłem w tempie 4:26 min/km i uwierzcie mi musiałem się nieźle przy tym napracować. Dziesięć dni później czekał mnie Bieg Niepodległości w Jeleniej Górze i marzyło mi się, żeby złamać tam 45 minut … 

Jako, że żelazo trzeba kuć póki gorąco dużo pływałem – codziennie rano ponad 3 kilometry. Dużo techniki, dużo pracy w łapkach, ale i sporo mocnych akcentów, na których ścigałem się z Kalachem. Sam pewnie nie zmusiłbym się do trzymania mocnego tempa przez cały odcinek i tak raz Łukasz, raz ja pierwszy dotykał brzegu basenu po 25tkach w 17-18 sekund, czy 50tkach po 38-39 sekund.

IMG_1021

Rowerowo dużo eksperymentowałem. Większość treningów robiłem jednak na trenarzerze Tacx. Chciałem jeździć cały czas na Boracie i widzieć wymierne wyniki w watach. Sporo jeżdżenia na progu FTP na krótkich przerwach. Dyszałem, pot się ze mnie lał. Wziąłem sobie do serca radę od Agnieszki Jerzyk – jak boli to dociśnij, i tak kolejne mocne zadania wchodziły coraz lżej, choć nadal byłem sporo poza swoją strefą komfortu. 

7 listopada w moje urodziny drugi mocny trening biegowy. W nogach miałem 36 kilometrów górskiego biegania z dnia poprzedniego, a tu czekał mnie trening 5×200, 5×400, 5×200, 5×400. Zostawiłem wtedy na stadionie płuca, a czterysetki po 1:30 były dla mnie nie lada wyzwaniem.   I tak nadszedł 10 listopada. Bieg Niepodległości – w tym roku wyjątkowo nocny. Biegłem na tej samej trasie rok wcześniej. Wtedy będąc w formie na tej wznoszącej się w górę przez większość biegu trasie udało mi się nabiegać 40:34 … Założenie od Kalacha – 4:05/km, a ja zaśmiałem się mu głośno w twarz. Mówiąc, że liczę na 45 minut, powiedział, że poda się do dymisji…

IMG_0907

Biegło mi się niesamowicie dobrze – nie kontrowałem zbytnio tempa, jednak łapiąc międzyczasy na każdym kilometrze widziałem, że oscyluje w okolicy 4 min/km. Czekałem na ten moment, kiedy mnie odetnie. 5ty, 6ty, 7dmy kilometr i nic. Na 8 nadal dobrze, więc postanowiłem jeszcze przycisnąć. Na mecie czas 40:49 był dla mnie wielkim zaskoczeniem. Pozytywnym – takim kopem motywacyjnym, że może jednak nie jest tak, żle jak myślałem … ?

Biegowo czuje się coraz mocniejszy – w ubiegłą niedzielę 400 biegałem po 1:24 na wielkim luzie w porównaniu do tego samego treningu 2 tygodnie wcześniej. 

Nadeszła Nowa Nadzieja !!!

Od powrotu ze Szklarskiej nie zwolniłem tempa – nadal sporo mocnej jazdy na rowerze, mocnego pływania i biegania. Teraz nadszedł czas na wejście na jeszcze większe obroty – Dwa miesiące to już czas powoli zbliżać się do temp około startowych. Co z tego wyniknie zobaczymy, pierwszy sprawdzian już w najbliższą niedzielę w Walencji. Początkowo miałem jechać kibicować na maratonie, ale, że jest przy okazji dyszka to dlaczego nie przewentylować płuc ??? Trzymajcie kciuki!

Powroty po roztrenowaniu nie są łatwe dla głowy, ale jeżeli będziemy w tym cierpliwi i zdeterminowani, to na pewno szybko wrócimy do formy. Trzeba być tylko, a może aż konsekwentnym? Róbcie swoje i walczcie. Ja przechodzę teraz do mocnej walki …  i w grudniu zamierzam odeprzeć kontratak Imperium :)

One Response to Star Wars 70.3 IM Dubai – Nowa Nadzieja

  1. Adam Grzym pisze:

    Dobry tekst! Chyba wiele osób to przeżywa. Moc wraca ! Powodzenia w Dubaju

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *