Podobno tylko (a może aż?) 21 dni wystarczy na to by coś co zaczynamy często powtarzać stało się naszym nawykiem.
Od maratonu w Walencji minęło już (a może aż?) 19 dni więc czas powoli kończyć to roztrenowanie i wracać do tego co lubię najbardziej, czyli treningów. O tym co i jakie plany na przyszły sezon napiszę w przyszłym tygodniu, ale teraz chciałem Wam pokazać jak wyglądało moje najlepsze jak do tej pory roztrenowanie :)
W końcu skoro był to najlepszy maraton do tej pory to i zasłużył on (jak i ja :) na najlepsze możliwe 3 tygodnie rozpusty.
Do tej pory o roztrenowaniu pisałem dwa razy – po moim pierwszym biegowym sezonie, czyli o tej ostatniej Niedzieli , oraz po maratonie, po którym na chwilę próbowałem obrazić się na bieganie. Tym razem o roztrenowaniu piszę pod koniec tych kilkunastu dni, gdzie z ręką na sercu mogę przyznać, że odpocząłem i powoli nabrałem głodu na bieganie.
Jak teraz patrzę na te kilkanaście dni wstecz to tak sobie myślę, że lepiej chyba nie mogłem wykorzystać tego po maratońskiego okresu.
Urlop
Kiedy planowaliśmy zakup biletów do Hiszpanii zastanawialiśmy się kiedy wracać – czy od razu w poniedziałek po biegu, we wtorek, czwartek czy sobotę. Padło na czwartek i tak naprawdę był to strzał w dziesiątkę. Kilka dni wolnego po maratonie to po prostu chyba złoty środek na odpoczynek. Po pierwsze nie przejmujesz się tym, że zaraz trzeba wracać do codziennych obowiązków, po drugie masz czas, żeby pozwiedzać nowe miejsce, a po trzecie w końcu można popróbować lokalnych smakołyków, nie przejmując się tym, że zjesz coś, co może Ci zaszkodzić podczas biegu.
Jako, że zazwyczaj moje główne cele w sezonie to właśnie jakieś biegi wyjazdowe to zamierzam kontynuować ten sposób spędzania czasu bo po prostu można łączyć przyjemne z pożytecznym, oszczędzając przy tym na przelotach etc :) A no i można pobiegać w nowych miejscach.
Dyspensa
Roztrenowanie to także okres dyspensy w pilnowaniu tego co jem. Powiem prosto – pozwalam sobie w tym okresie na wszystko na co mam ochotę. Pierwszą rzeczą jaką wypiłem na mecie było piwo – co prawda sfrajerzyłem się bo je kupiłem, a ponoć rozdawali za darmo :). Idąc z mety do domu wylądowaliśmy w pizzerri, a wieczorem podjadłem chipsy.
Jak myślę o tym, jak spędzaliśmy później trzy dni w Barcelonie to mam wrażenie, że robiliśmy tylko dwie rzeczy. Chodziliśmy (tak z 20km dziennie) a w przerwach piliśmy wino … dobre czerwone :-) Szczerze mówiąc to wydaje mi się, że przez tych kilka dni to wypiłem więcej wina niż przez ostatnie poł roku, jedyne co mnie dziwiło to to, że nikt z nas nie miał kaca :) A no dobra robiliśmy trzy rzeczy – jeszcze jedliśmy Tapasy :) Odkrycie wyjazdu :)
Jak będziecie kiedyś w Hiszpanii, to nie chodzić tam do żadnych restauracji, tylko do barów, gdzie są Tapasy – czyli takie przekąski :) My 100 metrów od naszego apartamentu odkryliśmy kilka barów, gdzie każdy z nich kosztował 1 EURO… zjesz takie 4-5 i jak dwu daniowe danie :) Jak kojarzycie takie nasze polskie bary typu Pijalnia Wódki, czy Meta Seta Galareta – to w tych barach właśnie panuje taka atmosfera. Eh … wróciłbym :)
Zamiana
Roztrenowanie nie musi oznaczać, że nic nie robisz w tym okresie. Fakt – od biegania trzeba odpocząć. Z jednej strony po to, żeby nasze nogi mogły odpocząć nie tyle co po samym maratonie, ale po całym okresie trenowania. A z drugiej po to, żeby nabrać głodu biegania. W tym roku po raz pierwszy im bliżej było do Dnia Zero, tym bardziej byłem już zmęczony – okres treningowy był wyjątkowo długi, dlatego wcale nie rozpaczałem, jak w moim planie treningowym w tym okresie znajdowały się 2-3 biegi w tygodniu po 6-8km. Żadnych podbiegów, przebieżek, temp – tylko spokojne krótkie bieganie.
To co jest najfajniejsze w tym okresie, to to, że nagle dostrzegasz jak dużo masz wolnego czasu. Dzięki temu możesz pobawić się w sport, na który na co dzień nie masz czasu. Mi udało się odwiedzić squasha kilka razy, siłownię, wyjechać w weekend poza wawe na spacer, a w planach mam jeszcze pójść na łyżwy. Do tego często gościłem na basenie – ale to głównie dlatego, że okres odpoczynku był już dla mnie początkiem wprowadzenia w trening do triathlonu, o którym już niedługo więcej na blogu.
Korzystaj z życia
To jest też ten okres, kiedy można nadrobić spotkania ze znajomymi, z którymi wcześniej ciężko było się spotkać. Można pójść do kina i podjeść trochę pop cornu. Generalnie korzystać z tego wszystkiego, na co w okresie treningowym nie mamy czasu.
Mi udało wykorzystać się ten okres w 100% i z naładowanymi akumulatorami od przyszłego tygodnia powoli wracam do treningów – na razie na spokojnie, żeby wprowadzić się w rytm, ale też zaczynam już trzymać dietę i powoli myśleć o przyszłym okresie treningowym.
A na przyszłość po prostu polecam Wam korzystanie z roztrenowania w 100% :) To jest czas gdzie jest z górki – to jest czas dla Was i tylko od Was zależy jak je wykorzystacie :). Na podbiegu przyjdzie czas jak już zaczniemy trening :)
Łukasz, barwo!!!
[…] dodatkowe treningi żeby poprawiać się w bieganiu, czy też jak się regeneruję. Po 3 tygodniach najlepszego roztrenowania nastąpił moment, kiedy można powrócić do regularnego treningu. To też czas kiedy już powoli […]