Jak zwiedzić Rzym w 11 kilometrów

Published on: 26 stycznia 2016

Filled Under: Podróże, W Biegu

Views: 6068

Tags: , , , ,

Rok, może dwa lata temu, rozmawiając ze znajomymi, powiedziałem, że mam marzenie, żeby kiedyś wsiąść w samolot, polecieć do Rzymu na kolację – zjeść pizzę w jednej z knajpek, przy małej klimatycznej uliczce odchodzącej od Fontanny Di Trevi, napić się wina, a następnego dnia wrócić. O ile tym razem wyjazd przedłużył się do niepełnych dwóch dni, to marzenie to uważam za zrealizowane…

Pod koniec października, Karolina do mnie napisała, że właśnie w Ryanairze jest promocja na bilety do Rzymu i za 170 zł można polecieć w dwie strony, przedłużając sobie weekend o jeden dzień. Długo na takie pomysły nie trzeba mnie namawiać, i dziesięć minut później mieliśmy już zarezerwowane bilety. Pomyślałem sobie, że skoro rok wcześniej polecieliśmy na podobny weekend do Brukseli, to zobaczymy, czy ktoś z Was nie ma ochoty na wspólne bieganie po wiecznym mieście. Szybki odzew i była nas już dziesiątka z wykupionymi biletami. Niestety jedni się pochorowali, inni porezygnowali i koniec końców w samolocie znalazła się nas piątka. Anita przyleciała z Gdańska, Łukasz z Wrocławia … dłużej jechali do Wawy niż lecieliśmy do Rzymu.

image4

Obowiązkowo w autokarze zajeliśmy cały tył – w końcu tam zawsze siedzi najfajniejsza ekipa :)))

image1

Lot do stolicy Włoch jest krótki – niespełna dwie godziny i już wylądowaliśmy w klimacie o kilkanaście stopni cieplejszym widząc piękne zachodzące słońce. Mieliśmy już zarezerwowany autobus, który miał nas zabrać z lotniska Ciampiano do centrum miasta, a dokładnie do stacji kolejowej Termini. Stamtąd sprawnie złapaliśmy metro i jeszcze przed 18 byliśmy już w naszym apartamencie, który zlokalizowany był 300 metrów od miejsca z którym kojarzy mi się Rzym, a mianowicie hiszpańskich schodów. Niestety w tym rok są one w remoncie – oby szybko zakończyli pracę, bo jedną z fajniejszych rzeczy jaką można robić w wiecznym mieście jest w lato usiąść na schodach, słuchać grajków na gitarach popijając jednocześnie wino z papierowej torebki :)

Typic

W mieszkaniu, które okazało się gigantyczne spędziliśmy może z 15 minut – wszyscy byliśmy głodni –  naszym pierwszym celem tego wieczora było udanie się na wspomnianą wcześniej klimatyczną uliczkę nieopodal fontanny Di Trevi i zjedzenie prawdziwej włoskiej pizzy.

image6

Noc była jeszcze młoda, postanowiliśmy więc pospacerować trochę po Rzymie i zobaczenie jak wszystko wygląda nocą. Odwiedziliśmy min. koloseum, i dalej spacerując udaliśmy się w kierunku Piaza Navona, gdzie postanowiliśmy przysiąść na jeszcze jakieś małe co nieco, popijane dobrym domowym włoskim winem.

image2

image3

image1

Następnego dnia, zanim wstało słońce, razem z Łukaszem postanowiliśmy zrobić sobie dłuższe wybieganie. 19 kilometrów z rana, które rozpoczęliśmy wbiegając na wzgórze górujące nad miastem pozwoliło nam poznać piękno tego miasta, które wcześniej widzieliśmy tylko na filmach. Jak o filmach mowa, to całość nagraliśmy i już niedługo będziecie mogli zobaczyć Rzym naszymi oczami – oczami biegaczy :) Poniżej mapka jak trafić do tego wyjątkowego miejsca :)
image3

image1-14

Jeszcze przed dziewiątą byliśmy już z powrotem w apartamencie, a z nami świeżo palona włoska kawa dla dziewczyn, a do tego pyszne, wręcz zajebiste rogaliki z marmoladą lub czekoladą. Dziewczynom tak zasmakowała kawka, że zanim poszliśmy biegać, zeszliśmy na dół do kawiarni na jeszcze jedną dawkę kofeiny i wspólnie udaliśmy się na biegowe zwiedzanie Rzymu.

image4

image5

Rzym w 11 kilometrów

W Rzymie wszystko jest naprawdę blisko siebie. Nawet jeśli nie biegasz, to nie polecam kupowania weekendowej karty na metro. My przez cały wyjazd użyliśmy jej tylko trzy razy, w tym dwa przemieszczając się razem z bagażem na stację kolejową. Wszędzie można dojść na piechotę, a biegając między wszystkimi miejscami wartymi odwiedzenia przemieścisz się dosłownie w kilka, kilkanaście minut.

Zanim jednak ruszyliśmy do biegu, musieliśmy chwilę poczekać, aż wszystkim zadziałają wszelkie możliwe aplikacje, zegarki i cokolwiek tam rejestruje trasę biegu – w końcu biegamy po Rzymie, a to trzeba zachować dla potomności.

image7

Z placu hiszpańskiego, pobiegliśmy w stronę Watykanu mijając na samym początku Piazza del Popolo. Zanim dotarliśmy do placu świętego Piotra zatrzymaliśmy się przy Castel Sant’Angelo. Jest on całkiem niedaleko Watykanu i jak dla mnie mimo swojej masywności jest jednym z ciekawszych rzymskich zabytków. W ogóle Rzym bardzo kojarzy mi się z książką Dana Browna Anioły i Demony, i każde z miejsc, które odwiedzaliśmy przypomina akcje tej książki.

12596230_1210032915673622_1702569560_n

image9

Dobiegliśmy do Placu Św. Piotra. O ile kiedy byliśmy tam z Łukaszem rano, nie było tam nikogo poza nami i sporadycznie przechadzającymi się księżmi, to teraz był już on mocno zapełniony turystami. Zrobiliśmy dwa kołka obiegając plac dookoła, co by zapisać to w naszych GPSach i pobiegliśmy dalej w stronę Campo di Fiori. .

DSC00533

Campo di Fiori w ciągu dnia tętni targowym życiem, natomiast wieczorem klimatycznymi knajpkami. Na pewno warto odwiedzić to miejsce dwa razy! Dalej pobiegliśmy w stronę koloseum, przebiegając wzdłuż Forum Romanum.  Obowiązkowa rundka wokół całkiem nieźle zachowanego amifteatru flawiszów i dalej udaliśmy się w stronę Panteonu mijając po drodze gigantyczny grób nieznanego żołnierza.

DSC00564

DSC00541

DSC00509

DSC00401

map

11 kilometrowe truchtanie po mieście pozwoli Wam w godzinę (no może półtorej ze zdjęciami) zwiedzić całe Włoskie miasto, a jednocześnie będziecie mieć cały dzień dla siebie. My z tego dnia dalej korzystaliśmy przechadzając się po uliczkach, smakując włoskiego makaronu, najlepszych gelato (lodów), czy odwiedzając kaplicę zrobioną z samych czaszek.

IMG_4850

IMG_4714

W planach mieliśmy jeszcze zobaczenie zachodu słońca ze szczytu kopuły Bazyliki Świętego Piotra, ale niestety została już zamknięta z powodu zbyt dużej liczby turystów. Zwiedziliśmy więc najważniejszy dla Chrześcijan kościół. Muszę przyznać, że zawsze miałem nadzieję, że to miejsce będę odbierać w sposób duchowy, a jednak za każdym razem widzę w nim niestety tylko komercję. Ludzie robiący sobie selfie z grobem papieża, czy ołtarzem kościoła, lizaki z obrazkiem papieża, czy kalendarze z „HOT” księżmi, tylko to odczucie we mnie umacniają.

image10

image13

Ostatnia kolacja na Camp di Fiori, obowiązkowo z czerwonym winkiem i po aktywnym dniu powoli udaliśmy się w stronę naszego apartamentu, gdzie dla odmiany z winkiem, deską lokalnych serów i oliwek kibicowaliśmy naszym piłkarzom ręcznym.

image11

IMG_4840

IMG_4856

IMG_4849

Niedzielny powrót do Polski o 11 wymaga dość wczesnego wyjazdu z miasta. O 8:50 mieliśmy autobus, więc z Łukaszem postanowiliśmy jeszcze wykorzystać poranek na szybką przebieżkę po mieście. Odwiedziliśmy stadion olimpijski i jeszcze raz Di Trevi, przy którym tym razem nie było żywej duszy.

IMG_4926

FullSizeRender

Drogi taki weekend?

Dostałem sporo pytań ile taka przyjemność kosztuję, więc czarno na białym poniżej koszty. Muszę przyznać, że byłem dość zdziwony cenami, bo spodziewałem się, że będzie o wiele drożej, ale najwyraźniej nie ma jeszcze sezonu, więc okres styczeń – luty to idealny czas na odwiedzenie Rzymu. Nie dość, że tanio, to jeszcze na kilka dni można wyrwać się z zimnej polski i pobiegać w jednej cienkiej warstwie, a nie w kurtce po śniegu :)

DSC00645

DSC00655

Szczerze polecam takie weekendowe wypady do innych miast. Można to zrobić naprawdę nisko kosztowo – gwarantuje to wspomnienia na całe życie, a dzięki temu łączycie przyjemne z pożytecznym – czy może być coś lepszego jak trening w nowym miejscu ze smakowaniem pysznego lokalnego jedzenia?

Już za 2 tyg lecę na weekendowe bieganie po Londynie, następnie Paryż i Budapeszt w kwietniu, a kto wie, co jeszcze wpadnie w tak zwanym międzyczasie :)? Jeżeli macie jakieś pytania o Rzym to walcie śmiało, a jak wymyślicie jakąś miejscówkę gdzie chcecie polecieć pobiegać to też koniecznie dajcie znać – chętnie się dołączę, a przy okazji zapraszam do wspólnych wyjazdów w ramach RunEatTRIps  :)

trip

Podobało się? Podzielcie się wpisem z innymi, a tu niżej kliknijcie lubię to :) Zapraszam do komentowania i inspirowania innych, gdzie można fajnie spędzić weekend. Powodzenia w podboju zdobywania tanich biletów (tu znajdziesz info jak sprawnie zorganizować wyjazd).

Udanych podróży!!!

One Response to Jak zwiedzić Rzym w 11 kilometrów

  1. Anita pisze:

    kawa i ciastko 2 euro ?
    ten kalendarz mi się bardzooooo podoba :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *